GDY ŻYCIE STAJE SIĘ JEDNYM WIELKIM „NIE WIEM”
Czas czytania: 7 min
„Nie jesteś zestresowany jednym wydarzeniem. Jesteś zmęczony tym, że cały czas musisz być gotowy na coś, czego nie znasz.” To zdanie trafia w sedno tego, co wielu z nas czuje dziś na co dzień. Nie mamy jednego, konkretnego problemu, który można „przepracować” na sesji terapeutycznej. Mamy za to szereg pytań bez odpowiedzi, które wiszą nad nami jak chmura: „Nie wiem, co będzie z moją pracą.” „Nie wiem, czy stać mnie będzie na mieszkanie.” „Nie wiem, co zrobi AI z moim zawodem.” „Nie wiem, co wydarzy się na świecie.” „Nie wiem, czy moje dziecko będzie bezpieczne.” To nie jest zwykły stres. To chroniczna niepewność – stan, w którym nasz układ nerwowy jest nieustannie w trybie czuwania, gotowy na zagrożenie, którego nie może nawet zdefiniować. I właśnie to wyczerpuje nas najbardziej.
Czym jest chroniczna niepewność i dlaczego tak boli?
W psychologii mówimy o tym zjawisku jako o intolerancji niepewności. To nie jest cecha charakteru, którą można „naprawić” siłą woli. To dyspozycyjna tendencja do postrzegania sytuacji niejasnych, nieprzewidywalnych jako awersyjnych, zagrażających i trudnych do zniesienia. Osoby z wysoką intolerancją niepewności doświadczają jej jako źródła stresu, zagrożenia i trudności w zarządzaniu emocjami, co prowadzi do nieadaptacyjnych strategii radzenia sobie – takich jak zamartwianie się, unikanie czy sztywność poznawcza.
Badania pokazują, że intolerancja niepewności jest czynnikiem transdiagnostycznym – czyli takim, który wpływa na wiele różnych problemów psychicznych jednocześnie. Jest silnie powiązana z lękiem uogólnionym, depresją, a nawet z objawami psychotycznymi czy myśleniem samobójczym. Co więcej, w kontekście długotrwałego stresora – takiego jak życie w ciągłej niepewności co do przyszłości – komponenty IU (czyli zarówno lęk przed nieznanym, jak i trudność w funkcjonowaniu w warunkach niejednoznaczności) są istotnymi predyktorami nasilenia objawów PTSD oraz ogólnego distressu psychicznego. Chroniczna niepewność nie jest „tylko” niewygodnym stanem. To realny czynnik ryzyka dla zdrowia psychicznego – i to nie tylko dorosłych, ale też dzieci i młodzieży.
Dorośli w pułapce „co będzie jutro?”
Dane z raportu APA Stress in America 2025 nie pozostawiają złudzeń: żyjemy w czasach, w których niepewność stała się normą, a nie wyjątkiem. W 2025 roku 57% dorosłych Amerykanów wskazało rozwój sztucznej inteligencji jako istotne źródło stresu (wzrost z 49% w 2024 r.), a 69% – rozpowszechnianie nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd informacji (wzrost z 62%). To nie są abstrakcyjne liczby. To odzwierciedlenie tego, co słyszy się w gabinecie: ludzie są zmęczeni tym, że nie wiedzą, czy ich zawód przetrwa, czy informacje, które czytają, są prawdziwe, czy świat, w którym żyją, jest stabilny. Co ciekawe, stres ten nie rozkłada się równomiernie. Najwyższy poziom lęku związanego z AI odnotowano wśród studentów (78%) oraz młodych dorosłych w wieku 18–34 lata (65%). To pokolenie, które dorastało w przekonaniu, że technologia przyniesie postęp i bezpieczeństwo, a dziś mierzy się z narracją, że może zabrać im pracę, relacje, a nawet poczucie rzeczywistości.
Do tego dochodzi poczucie osamotnienia – ponad połowa dorosłych zgłasza uczucie izolacji (54%), bycia pominiętym (50%) lub braku towarzystwa (50%). A badania wyraźnie pokazują: osoby, które czują się samotne, znacznie gorzej radzą sobie ze stresem – aż 80% z nich zmaga się też z chorobami przewlekłymi. Chroniczna niepewność w połączeniu z brakiem wsparcia społecznego tworzy toksyczną mieszankę, która wyciska z nas resztki energii.
Dzieci i młodzież: „Nie wiem, czy będę bezpieczny”
Problem nie dotyczy tylko dorosłych. Badania nad młodzieżą pokazują, że intolerancja niepewności jest silnym, niezależnym predyktorem nasilenia objawów lęku uogólnionego i depresji – nawet po uwzględnieniu poziomu objawów na początku badania. W badaniu podłużnym z trzema falami pomiaru (co 6 miesięcy przez rok) wyższy poziom IU na początku przewidywał wzrost objawów lęku i depresji w kolejnych punktach czasowych, a także zwiększał szanse na wystąpienie nowych lub utrzymujących się objawów.
Co więcej, efekt ten był najsilniejszy u dziewcząt we wczesnej adolescencji i u chłopców w środkowej i późnej adolescencji. To sugeruje, że wrażliwość na niepewność ma swoje okna rozwojowe – i że w tych okresach młodzież szczególnie potrzebuje wsparcia w budowaniu tolerancji na niejednoznaczność.
W badaniach z udziałem dzieci w wieku 7–17 lat wykazano, że wyższe wyniki w skali Intolerance of Uncertainty Scale for Children (IUSC) były silnie powiązane z diagnozą lęku uogólnionego (GAD) oraz z większym nasileniem objawów lękowych zgłaszanych przez same dzieci. To nie jest więc „wymyślanie” czy „przesada”. To realny mechanizm psychologiczny, który wpływa na to, jak młodzi ludzie doświadczają świata.
Dodatkowo, u młodzieży z zaburzeniami komunikacji społecznej (SCD) odnotowano znacznie wyższy poziom intolerancji niepewności niż u ich rówieśników bez tych trudności. Dla nich niepewność związana z interakcjami społecznymi – np. „czy ktoś mnie zrozumie?”, „czy zrobię coś nieodpowiedniego?” – staje się dodatkowym źródłem chronicznego napięcia.
AI, dezinformacja i świat, który przyspiesza
Nie można mówić o chronicznej niepewności bez odniesienia do kontekstu technologicznego i społecznego, w którym żyjemy. Rozwój sztucznej inteligencji, algorytmów mediów społecznościowych i dezinformacji tworzy środowisko, w którym granica między prawdą a fałszem staje się coraz bardziej płynna. A dla mózgu, który ewolucyjnie nastawiony jest na wykrywanie zagrożeń, to prawdziwy koszmar. Badania pokazują, że intolerancja niepewności jest powiązana z cyfrowym stresem i dysregulacją emocjonalną u młodzieży – a te dwa czynniki pośredniczą w związku między IU a dojrzałością psychiczną. Mówiąc prościej: im mniej tolerancji na niepewność, tym większy stres związany z technologią i trudności w regulowaniu emocji, co z kolei utrudnia rozwój psychiczny.
Warto też zauważyć, że IU jest powiązane z nadmiernym zamartwianiem się przyszłością – szczególnie wśród studentów, którzy stoją przed wyborami zawodowymi, relacyjnymi i życiowymi w warunkach dużej nieprzewidywalności. To nie jest „tylko” niepokój. To stan, w którym przyszłość jawi się jako seria potencjalnych katastrof, na które nie mamy wpływu.
Co możemy z tym zrobić?
Nie ma jednego, prostego rozwiązania na chroniczną niepewność – bo nie ma jednego źródła tego problemu. Ale są kierunki, które mogą pomóc:
Po pierwsze, budowanie tolerancji na niepewność. Badania pokazują, że IU można modyfikować poprzez celowane interwencje – np. modyfikację błędu poznawczego ukierunkowaną na niepewność. W terapii pracuje się nad tym, by pacjent mógł funkcjonować w warunkach niejednoznaczności bez popadania w paraliżujący lęk czy unikanie.
Po drugie, regulacja emocji i redukcja cyfrowego stresu. Szczególnie u młodzieży warto wspierać rozwój umiejętności rozpoznawania, nazywania i regulowania emocji – a także krytycznego myślenia wobec treści online. To nie jest „odłącz się od internetu”, ale „naucz się korzystać z niego w sposób, który nie wyczerpuje”.
Po trzecie, wsparcie społeczne. Samotność potęguje stres – a poczucie bycia zrozumianym, wspieranym, „nieniezdanym sam na sam z niewiedzą” może być kluczowym buforem. To dotyczy zarówno dorosłych, jak i dzieci – relacja z rodzicem, nauczycielem, terapeutą, która daje poczucie bezpieczeństwa nawet w warunkach niepewności, jest nie do przecenienia.
Po czwarte, praca nad poczuciem wpływu. Chroniczna niepewność często idzie w parze z poczuciem bezsilności. Warto więc szukać obszarów, w których mamy realny wpływ – nawet jeśli są to małe rzeczy: codzienne rytuały, granice w korzystaniu z mediów, planowanie krótkoterminowych celów. To nie eliminuje niepewności, ale przywraca poczucie sprawczości.
To nie jest Twoja wina
Jeśli czujesz się zmęczony tym, że cały czas musisz być gotowy na coś, czego nie znasz – to nie jest oznaka słabości. To naturalna reakcja na nienaturalne warunki, w których przyszło nam żyć. Świat przyspieszył, informacje stały się towarem, a przyszłość – towarem spekulacyjnym. Nasze mózgi nie ewoluowały po to, by funkcjonować w takim tempie i w takiej niejednoznaczności. Ale to nie znaczy, że jesteśmy bezradni. Możemy uczyć siebie i nasze dzieci, jak żyć z niepewnością – nie poprzez jej eliminację (bo to niemożliwe), ale poprzez budowanie wewnętrznej stabilności, relacji i umiejętności, które pozwolą nam przetrwać burzę, nawet gdy nie wiemy, kiedy się skończy.
Bo prawda jest taka: nie musimy wiedzieć, co będzie jutro, by przetrwać dziś. I czasem to właśnie ta myśl – prosta, ale trudna do uwierzenia – jest pierwszym krokiem do odzyskania oddechu.
Tekst ma charakter psychoedukacyjny i nie stanowi diagnozy konkretnej osoby ani porady psychoterapeutycznej.



